W 2023 roku pokonałam Główny Szlak Beskidzki, najdłuższy szlak w polskich górach w dwóch częściach. W maju przez 9 dni szłam odcinkiem z Wołosatego do Krynicy-Zdroju, a na przełomie sierpnia i września w 10 dni dotarłam z Krynicy do Ustronia.
W tym artykule znajdziesz relację z pierwszej połowy trasy, relacja z drugiej połowy jest tutaj. Poza przeżyciami, dodałam też swoje przemyślenia w zakresie alternatywnego podziału dni na szlaku. Jestem pewna, że pomoże Ci w przygotowaniu się do wędrówki – powodzenia! 🙂
Jak przejść Główny Szlak Beskidzki? Porady praktyczne, przewodnik, noclegi.
Główny Szlak Beskidzki – relacja z przejścia. Etap 1: Wołosate – Krynica-Zdrój
Dzień 0: dojazd w Bieszczady
Jeśli planujesz GSB, z dużym prawdopodobieństwem będziesz musiał_a dostać się w Bieszczady (lub z powrotem) komunikacją publiczną. Zadanie jest trudne, ale na szczęście możliwe 🙂
Ja jechałam z Katowic do Sanoka autobusami NEOBUS, a następnie lokalnym busem z Sanoka do Ustrzyk Górnych, gdzie zatrzymałam się na nocleg w agroturystyce Połoninka.
Następnego dnia rano na przystanku w Ustrzykach Górnych wsiadłam w autobus do Wołosatego i poprosiłam kierowcę o zatrzymanie się przy początkowej „kropce” GSB (docelowy przystanek jest nieco dalej). Większość z tych połączeń znalazłam na stronie e-podróżnik.pl.
Dzień 1: Wołosate – Ustrzyki Górne
Dystans i czas z zegarka: 23,63 km, 8,5 godziny.
Ruszamy na szlak! Ekscytacja osiąga poziom milion, kiedy „odklepuję” czerwoną kropkę oznaczającą początek/koniec GSB. Krótka sesja zdjęciowa i wyruszamy.
Pogoda nie jest najlepsza – okoliczne szczyty chowają się w chmurach, a z nieba leci drobna mżawka. Ale nie przeszkadza nam to w cieszeniu się drogą i pierwszymi kilometrami. W dodatku idę „na lekko” – trasę tego dnia skończę w Ustrzykach Górnych, w tej samej agroturystyce, w której spałam poprzedniej nocy. Tam zostawiłam więc większość ekwipunku.


Pierwsze 2 kilometry biegną drogą asfaltową. Mijamy skrzyżowanie z niebieskim szlakiem na Tarnicę, gdzie chcemy przybić pierwszą pieczątkę, ale niestety miejsce na nią jest puste. Trudno 🙂 Dalej trasa przechodzi w szeroką drogę gruntową i łagodnie, ale stale zaczyna wznosić się aż do przełęczy Bukowskiej, gdzie czeka nas wiata turystyczna, a nawet… ładna, czysta toaleta!



